poniedziałek, 20 lutego 2017

Rozdział V - Chwilka spokoju

No nie wierzę... Tleniony kurdupel ma specjalne wymagania nawet co do kawy? 
Nie wiedziałem kogo bardziej popieprzyło, jego, że chciał tu zostać i zażyczył sobie kawusi czy mnie, że mu ją do cholery zrobiłem! Tu naprawdę działo się coś złego...
Uniosłem swój kubek, spory, ciężki i wypełniony czarną jak smoła, mocną kawą, która wrzała dalej podgrzewana moimi dłońmi. Taką kawę lubiłem najbardziej, bo kawa powinna być kawą, a nie słodką lurą z mlekiem. Następnym razem to mu zrobię kakao, na jedno wyjdzie.
Szczerze gdyby nie to, że słyszałem w łazience szu wody i ogólny ruch, to wparowałbym tam. Mimo wszystko długo chłopaka nie było i zacząłem podświadomie roić sobie, że może jednak zrobiło mu się znów słabo i upadł? Strach się przyznać, ale odetchnąłem z ulgą kiedy go zobaczyłem całego i co więcej, w o wiele lepszym stanie. Szarość z jego twarzy zastąpił blady, ale jednak zdrowy rumieniec, włosy nie były już matową plątaniną, a w oczach nie widać było zmęczenia. Ten widok okazał się nader przyjemny, szczególnie, że Julien rozpromienił się i uśmiechnął na widok kawy, a nawet podziękował.
Ziewnąłem i przeszedłem do salonu, gdzie usiadłem ciężko na kanapie zajmowanej jeszcze niedawno przez białowłosego. Z miłą chęcią rzuciłbym się w pościel i porządnie wyspał. Właśnie teraz, kiedy zdenerwowanie oczekiwaniem na poprawę stanu chłopaka zniknęło, poczułem zmęczenie. Wrócił też nieco ból, o którym wcześniej nie bardzo miałem czas myśleć. Miałem szczerą nadzieję, że mięśniak z wczoraj wylądował na urazówce i długo go stamtąd nie wypuszczą. Z chęcią spotkałbym się z nim jeszcze raz, tym razem sprałbym go od razu tak, że najlepsi chirurdzy mieliby kłopot go poskładać w logiczną całość.
- Wyglądasz na zmęczonego - stwierdził Julien, siadając obok mnie ze swoim kubkiem w dłoniach.
- Tak chrapałeś, że nie mogłem spać - rzuciłem do niego z przekąsem, ale i o dziwo uśmiechem. Dziwnie było tak tu z nim siedzieć.
- Ja wcale nie chrapię - burknął.
- A wiesz to, bo...? - spojrzałem na niego pytająco.
Szczerze miałem ochotę dowiedzieć się czy był ktoś, z kim chłopak sypiał. Niby do domu mu się nie spieszyło, więc raczej nikt na niego jakoś szczególnie nie czekał, ale kto go tam wie? W końcu bywało różnie.

2 komentarze:

  1. Jaki on cudowny, ja też pije lurę ale nie słodzę aż tyle, na cukrzyce wystarczy mi ten blog. <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tak się czyta o trosce Ariego względem Julcia to aż się miło na sercu robi <3 Niee, nie sądzę, by nasz sopelek z kimkolwiek kiedyś sypiał. Wygląda zbyt niewinnie i uroczo :D

    OdpowiedzUsuń