czwartek, 28 grudnia 2017

Rozdział XVIII - Dobrze, że jesteś

Pragnę zauważyć, że nie rozumiem w tym wszystkim jednej rzeczy: jakim cudem my obaj jeszcze żyjemy? Możliwe, że już wcześniej rozważałem na ten temat, jednak teraz szczególnie zaczęło mnie to intrygować na nowo. Ja, który średnią temperaturę ciała mam niższą niż przeciętny człowiek i Arian, który z kolei nagrzewa się dwukrotnie bądź nawet trzykrotnie mocniej niż ktokolwiek inni. Tak, byliśmy wyjątkowi. Prawdopodobnie jedni jedyni w naszym mieście, ale czy ktoś to kiedyś sprawdzał? Żyjąc sobie cichutko, skromnie tak, jak mamusia przykazała, nawet nie myślałem o tym, by wyruszyć w miasto i próbować odszukać osobę choć trochę podobną do mnie. A tu proszę, wystarczyło, że zacząłem studia... I przytrafił się on.
Ten wredny, gburowaty, opryskliwy, wkurzający, nadęty, złośliwy, dziwny, agresywny oraz nieprzeciętnie gorący pajac... Którego tył miałem okazję widzieć wcześniej, niż bym tego choć zapragnął. Zresztą, nie tylko ja. Pamięta ktoś może ten dzień, gdy w wiadomościach wspominali coś o „nagim jeźdźcu”? Tak, mój Ari. Nieprzeciętny, dziwny, kompletnie odmienny od reszty... W którym zakochałem się po uszy.
I ten nienormalny człowiek, wkurzający mnie od pierwszego dnia swym brakiem kultury, teraz dzielił ze mną życie. Wspólne mieszanie, do którego przywykłem. Wspólne zakupy, uczelnia, łóżko, miłość. Trochę się już znamy, a ja wciąż nie spodziewam się jego kolejnych poczynań, bo on szczególnie lubił mnie zaskakiwać. Czasem pozytywnie, aż miałem ochotę go wyściskać, a czasem tak, że wprost marzyłem, by wyrwać mu nogi z dupy. A tym razem... Byłem zmieszany.
Ukryłem przed nim moją dziwną odmianę grypy, a on po wcześniejszym opieprzeniu mnie (choć nadzwyczaj lekkim, spodziewałem się czegoś gorszego), ostatecznie nawet się nie gniewał. Poszedł na uczelnie, zrobił dla mnie notatki, na których marginesach wynajdywałem rozmaite rysunki przedstawiające panią profesor, ginącą w straszliwych mękach. A gdy wróciliśmy do domu i chciałem uciec do innego łóżka, by nie kusić losu, ten mnie przytulił, nie chcąc wypuścić z objęć.
Wtedy też zdałem sobie sprawę z tego, jakim dupkiem sam potrafiłem być. Naprawdę się o mnie bał, a ja... Nie ufałem mu? Nie, to nie prawda. Ufałem, ufam i będę ufać! Tylko... Nie wiem, bałem się o niego. Każdy z nas ma własne sprawy i... Choroba nie była nikomu na rękę... Nie chciałem zwyczajnie, by musiał poświęcać na mnie więcej swojego cennego czasu. Kurde, jak ja się skruszyłem... To przez niego?
Słysząc to wyznanie, poniekąd, miłości, wyszeptane wprost do mojego ucha, przeszedł mną lekki dreszcz. Naprawdę się martwił, tymczasem ja nie chcąc, by tak się stało, przyprawiłem mu jeszcze więcej problemów. Nie chciałem. Sięgnąłem do jego rąk, odplątując nieco ten żelazny uścisk, jednak nie uciekłem tak, jakby się tego spodziewał. Po prostu obróciłem się na drugi bok, przytulając do nieco i również obejmując rękoma.
- Przepraszam.... - mruknąłem, następnie zakaszlałem. Co prawda czułem się już lepiej po tym kilkudniowym pobycie w szpitalu, ale wciąż nie byłem w pełni sił, a przede wszystkim było mi bardzo zimno.
- Nie ważne już, lepiej ci? - zwyczajowo mruknął, ale już inaczej. A ja doskonale to zinterpretowałem, a przynajmniej tak sądziłem, bo gdy uniosłem głowę i pocałowałem go w policzek, odpowiedział nieco cichszym pomrukiem. Tym razem zadowolenia, więc i ja się cieszyłem.
- Lepiej, cieplej. Jak to możliwe, że nie mogę cię zarazić... To niesprawiedliwe – wychrypiałem przez zawalone gardło.- Nasze moce zachowują się podobnie, tylko w odwrotny sposób... W rezultacie ty sobie hasasz w gaciach na biegunie, a ja marznę na plaży.
- Taki już mój urok i przestań marudzić. Ledwo wylazłeś ze szpitala, masz odpoczywać, albo...
- Albo co? - spytałem, unosząc brew w górę.
- Albo oduczę cię siedzenia.
Dobre sobie, akurat tył odmarzał mi już od tygodnia, więc i tak go już nie czułem. Prychnąłem śmiechem, kręcąc głową i ostatecznie wtuliłem się ponownie, a nawet zarzuciłem na niego nogę.
- Dziękuję, że jesteś.

1 komentarz:

  1. Wyliczanka cech Ariego, bardzo dobrze. :) Zmieszany Julek, brzmi... ciekawie. Tak dawno tego nie było że zakochuje się na nowo w chłopaczkach. <3 Ta groźba Ariego... Zrób to, oducz go. :3 Milutko i w końcu ciepło.

    OdpowiedzUsuń