- Chujowo - kichnąłem - ale bojowo - wymamrotałem próbując odgonić upartego sierściucha, który upatrzył sobie mnie jako cel ataku. Mruczało to to i łasiło się do mnie przyprawiając mnie o istny płacz.
Julien zabrał kot i gdzieś go odniósł, ja za to chwyciłem za torby i wrzuciłem je do samochodu. Siadłem za kierownicą drapiąc się i kichając. To był zły pomysł, żeby tam wchodzić. Powinienem poczekać na zewnątrz.
- Wybacz... - rzucił, wsiadając.
- Jakoś przeżyję - wziąłem kilka głębszych wdechów. - Nie zabierasz nic więcej?
- Nie... raczej nie. W razie czego przyjdę po resztę - oznajmił.
- To dobrze... - ruszyłem do swojego mieszkania. choć teraz powinienem raczej powiedzieć "naszego". Miałem je w końcu od tej chwili dzielić z Julienem.
Białowłosy znów całą drogę się nie odezwał. był jakiś przygaszony... Nie koniecznie rozumiałem co może czuć. Ja cieszyłem się z wyprowadzki, wiedziałem, że to nastąpi ledwie stuknie mi ta magiczna pełnoletność. Nigdy się w żadnym razie nie bałem, że sobie nie poradzę i nie żałowałem swoich decyzji.
- Łazienka i kuchnia, co już wiesz - zacząłem kiedy weszliśmy do mieszkania. - Moje "wszystko i nic" - otworzyłem drzwi do najmniejszego z pokoi.
Znajdowała się w nim mała siłownia z podwieszonym pod sufitem workiem treningowym. Do kompletu była spora szafka, na której półkach były klucze, nieco gazet na temat motocykli i inne tego typu pierdoły. Chyba nic co by mojego gościa zainteresowało.
- A tu twój pokój - oznajmiłem otwierając kolejne drzwi i wnosząc tam torby. - Jest umeblowany tak jak był w chwili, kiedy kupiłem mieszkanie. Stał od zawsze pusty i szczerze mówiąc nawet nie za bardzo tu wchodziłem - wzruszyłem ramionami.
Pokój był średniej wielkości. Ot łóżko, biurko, szafa i nieduża półka na książki. W swoim domu Julien miał o wiele więcej przestrzeni, ale cóż, raczej nie było aż tak bardzo na co narzekać.
- Dziękuję... - uśmiechnął się nieco blado i ruszył za mną do kuchni.
- Lepiej ci już? - spytał kiedy wstawiałem wodę na gaz.- Nieco... - podrapałem się po szyi. - Trzeba będzie jakoś te twoje rzeczy przeprać czy coś...
Jakie Ari ma piękne powiedzonka. ^_^ Dlaczego oni nie rozmawiają podczas drogi? No dlaczego? T_T No to bieda, nie można mieć kotów bo się borsukowi ten zgrabny nosek urwie. :3
OdpowiedzUsuń