Może i wdychał dym od chwili
narodzin, ale do cholery nie papierosowy. Halo, idioto, nikotyna?
Raczej nie waliłeś nią na kilometr, gdy trochę zapłonąłeś.
Przynajmniej wtedy na parkingu, ani podczas wspólnej jazdy nic nie
poczułem. Na razie odnośnie jego zapachu wysunąłem jeden wniosek:
pachniał całkiem przyjemnie, kiedy był spokojny. Mam tylko
nadzieję, że to nie było tylko w moim mniemaniu, bo inaczej zacznę
się nad sobą poważnie zastanawiać. W końcu z ciekawości byłem
skłonny powąchać jego ręcznik, co samo w sobie już nie było do
końca normalne. No ale z drugiej strony chyba nie zrobiłem niczego
złego. Chyba. Wąchałem ręcznik innego faceta... Jak to źle
brzmi.
Odechciało mi się kontynuować tej
jakże odkrywczej wymiany zdań, więc zwyczajnie odsunąłem się od
okna i poszedłem w głąb korytarza na kolejne zajęcia. Nie
spodziewałem się, że dziś dziewczęta zatoczą sobie wokół mnie
jakieś koło wzajemnej adoracji. Na litość boską, przyszedłem
tylko posłuchać wykładu... Panienki naokoło nie wyglądały na
szczególnie zainteresowane tematem, bowiem ich szczebiot docierał
do moich uszu nader często. Niegrzecznie przecież było wstać i
się przesiąść, tym bardziej je wszystkie odgonić, bo przecież
nic mi nie zrobiły tylko słuchać nie pozwalały. Tylko albo aż...
...chyba jednak aż, bo w rezultacie,
gdy wykładowca już podziękował i sobie poszedł ja uświadomiłem
sobie, że znowu nie pamiętam praktycznie ani słowa. Rzuciłem
wzrokiem w kierunku Ameby, a następnie już bez żadnego
przepraszania po prostu opuściłem owe panieneczki. Wystarczy, mózg
mnie już bolał, a one chyba dopiero zaczęły temat tego nowego
lakieru z Golden Rose czy jakoś tak. Boże, nawet zapamiętałem
nazwę firmy lakieru do paznokci, a nazwiska wykładowcy już
niekoniecznie. Za co?
Postanowiłem, że na tym zakończy się
mój dzień na uczelni. Nie ma sensu zostawać na wszystkich, skoro
mój mózg sprawiał wrażenie do końca wypranego babską paplaniną.
Plotki typu: ten z tym, tamta z tamtym, lakiery, ciuszki i nieudolne
próby wyciągnięcia ode mnie numeru dostatecznie mnie znużyły. W
dodatku nie czułem się za dobrze, więc powrót do domu odpowiadał
mi jak najbardziej. Szkoda tylko, że spóźniłem się na autobus, a
kolejny był dopiero za dwadzieścia minut... pozostało mi nic
innego, jak zasuwać pieszo. I właśnie wtedy, gdy przeszedłem już
kilka ulic usłyszałem głos dziewczyny, która już po chwili
znalazła się blisko mnie.
- No cześć – przywitała mnie i
uroczo się roześmiała.
Na pierwszy rzut oka mogłem
powiedzieć tylko tyle, że była faktycznie śliczna. Wysoka, o
pięknych oczach i rudych włosach, naprawdę ładna. Tylko
trochę... zbyt wysoka? Auć, miała szpilki, była wyższa ode
mnie...
- Hej? - odpowiedziałem,
zastanawiając się jednocześnie. - Znamy się?
- Nie, nie, jestem tu nowa, niedawno
się przeprowadziłam i trochę zgubiłam, możesz mi pomóc?
- Oczywiście, czego szukasz? -
odparłem, uśmiechając się lekko, czego nie mogła w pierwszej
chwili zobaczyć. Jednak na pierwszym spotkaniu wypadałoby chyba
się pokazać, dlatego zaraz ściągnąłem maseczkę. Trzeba być w
końcu grzecznym, to bądź co bądź kobieta, jakoś nie wzbudziła
we mnie podejrzeń.
Dopiero teraz zrozumiałeś że to dziwne cukiereczku? Może następnym razem nie będziesz tykał cudzych ręczników. Na jego miejscu bym uciekła na drugi koniec sali przed tymi trudnymi przypadkami. No jakiego faceta obchodzą jakieś lakiery?
OdpowiedzUsuńMnie obchodzą... Może przemaluję Lalunię? Na jakiś wkurwiający czerwony? Albo wypierdzielę płomyczki! Będą mi pasowały :D
OdpowiedzUsuńCo do lakierów do podpisuję się pod komentarzem Ariego :D Wszystko zależy JAKI lakier :D A co do Juleczka... Biedny, nic z wykładów nie zapamiętał. Racja, babska paplanina potrafi nużyć, sama jestem przypadkiem, który nie wyobraża sobie gadania o ciuchach. No, ok, uczciwie przynam że czasem są tematy "ta z tym, ten z tą" ale nie często! xD Hm, ruda panienka? Czyżby... Mari przyszła w odwiedziny do Ariego? Coś mi nie pasuje, by była nową uczennicą :P
OdpowiedzUsuń