czwartek, 23 lutego 2017

Rozdział VII - Nigdy więcej nie piję...

Kiedy siedzieliśmy tak razem, pijąc kolejne drinki dowiedziałem się o nim paru ciekawych rzeczy. Po pierwsze: ten facet jednak potrafił się śmiać bez krzty ironii. Mogłem nawet połasić się na stwierdzenie, że uśmiech znacznie bardziej mu pasuje, wygląda wtedy dużo lepiej, zdrowiej i zwyczajnie żywiej. Dopiero teraz byłem w stanie dostrzec, że faktycznie jest przystojny, a wystarczyło tylko, by przestał się na chwilę kwasić i ciągle warczeć. Po drugie: potrafił być miły. Niby przekonałem się o tym w chwili, kiedy przebudziłem się w jego mieszkaniu, a on bez marudzenia zrobił mi kawę oraz śniadanie, o które się w końcu nie prosiłem, jednak teraz dobrze wiedziałem, że mógłby balować w najlepsze z innymi członkami domówki... a jednak siedział ze mną. A po trzecie: umiał być wyrozumiały. W końcu jednak robił mi za asekurację, gdy to poskarżyłem się na ból głowy. Nie zrobił mi wywodu (gdyby zrobił to szczerze bym się zdziwił), nie wyśmiał od siwych konusów, tylko zwyczajnie mi pomógł. Mogłem się podeprzeć gdybym potrzebował i w dodatku cały czas ze sobą rozmawialiśmy. No gdyby tak ktoś mi powiedział ze trzy tygodnie temu, że przegadam z tym gościem cały wieczór to w życiu bym mu nie uwierzył.
A teraz? Usiedliśmy razem huśtawce i dopiero mogłem wziąć spokojny wdech. Tam było za duszno, za tłoczno, za głośno... nie moje klimaty, absolutnie.
- Lepiej? - zapytał, a ja od razu na niego spojrzałem. Nie mogłem w to uwierzyć, on znowu to robił.
- Już drugi raz się o mnie martwisz... - odparłem i uśmiechnąłem się delikatnie.
Ta sytuacja w normalnym świetle by mnie na pewno zaniepokoiła. Była noc, naokoło nas było pusto i cicho. My razem na huśtawce, blisko siebie i... spojrzałem mu w oczy. To nie powinno się dziać, więc skoro tak, to dlaczego miało miejsce? Cholerny alkohol, nigdy więcej nie piję. Może to za sprawą tych wszystkich drinków, ale ciężko mi było oderwać od niego wzrok. Miał, skubaniec, ładne oczy, miał. Nigdy w życiu mu tego nie powiem. I chyba patrzyłem się w nie odrobinę zbyt długo, aż usłyszałem, że ten mruczy coś pod nosem. Wybił mnie tym z rytmu, zamrugałem szybko oczami i rozchyliłem usta, by coś powiedzieć, zapytać, nie wiem, nic już nie wiem, a to wszystko za sprawa tego, że on... mnie pocałował.
Byłem w szoku, a moje ciało przeszedł dziwny dreszcz. Nie mogłem się ruszyć, dlatego zamknąłem oczy, wydając z siebie coś na dźwięk pomruku. Dlaczego całował mnie mężczyzna, w dodatku ta Ameba, z którą ledwo zakończyłem wojnę, a ja zwyczajnie nie mogłem się odsunąć..? Nie potrafiłem, nie chciałem, było... przyjemnie. To takie dziwne uczucie, nie powinienem tego robić, to nie powinno mieć miejsca. A jednak rozchyliłem usta i z wolna odwzajemniłem pocałunek, zwyczajnie nie mogąc się oprzeć. Były takie ciepłe i przyjemne, zupełnie inne od moich i zupełnie inaczej też smakowały. Smak ostatnio wypitego drinka był dosyć gorzki, jednak teraz wydawał mi się bardzo słodki. W dodatku będąc tak blisko czułem delikatny zapach, który tak mnie zwiódł wtedy, w łazience. W końcu jednak ułożyłem dłoń na jego policzku i odsunąłem się, ponownie musząc wziąć oddech.
Przyszedłem tu się uspokoić, rozluźnić, a w rezultacie skończyłem z NIM w ogródku. Nie podobało mi się to. Gorzej, chyba po raz pierwszy odczułem przy nim strach. Jednak nie bałem się jego, wystraszyłem się siebie.
- M-Muszę już iść...
- Ale impreza się dopiero zaczęła, daj se siana. Zostań.
- Nie, idź sam, sio – machnąłem ręką w jego stronę. - Jestem chory, muszę wracać do domu...
- Odprowadzę cie chociaż.
- Nie, nie, pójdę sam – odparłem, kończąc temat i prędko odnalazłem wyjście na ulicę.
Po czymś takim zdecydowanie nie mogłem tam zostać. Szlag by to trafił, w co ja się właśnie wplątałem... Miałem szczerą nadzieję, że w nic, ale z drugiej strony... jego usta były naprawdę ciepłe. Smakował naprawdę dobrze. Ta chwila na huśtawce była piękna. Nie, trzeba o tym zapomnieć. Nigdy więcej nie piję.

1 komentarz:

  1. Biedna Skandynawia, nie powinien tak pić skoro nie jest przyzwyczajony. Nasz cukiereczek jest zmieszany, ale grunt że mu się podobało. <3

    OdpowiedzUsuń