Wspominałem już, że coś mnie brało
w ostatnim czasie? I nie, nie mam tutaj na myśli Ariana. Prawie cały
grudzień przechodziłem bez ochronnej maseczki na twarzy. Teraz była
już połowa stycznia, a ja wciąż nie skrywałem się za jej gładką
fakturą. Pewnie dlatego tak często pobolewała mnie głowa, o czym
jednak postanowiłem nie mówić mojemu partnerowi. W końcu nie był
to na tyle silny ani długotrwały ból, aby nie wystarczyły mi
zwykłe tabletki przeciwbólowe, których miałem prawie całą
szafkę.
A Arian zdawał się przyzwyczaić już
do wszędobylskich listków z pigułkami na wszystkie istniejące
choroby świata, więc... Wszystko było dobrze. Tylko po tym
ostatnim wieczorze mi się pogorszyło.
Dostałem silnego kaszlu, który
również postanowiłem tłumić specyfikami z magicznej szafeczki.
Sądziłem, że po prostu mnie przewiało, kiedy wracaliśmy do domu
na Laluni i być może faktycznie tak było... W końcu ja nawet
zwykłe przeziębienie odczuwałem ze zdwojoną siłą, czego był
świadkiem nawet Ari, gdy odwiedził mnie w domu rodziców.
Poza kaszlem czułem się tak, jakby w
gardle ktoś mi otworzył poduszkę powietrzną, ale i na to
znalazłem wytłumaczenie. Zwykła chrypa, może coś mnie
podrażniło, tyle. Na to też brałem leki, tym razem jednak raczej
syropy, do których na ostatniej wizycie przekonał mnie lekarz.
Udało mi się to wszystko stłamsić
na tyle, żeby Arian niczego nie zauważył. Nie chciałem fali
pytań, ani by zaczął wokół mnie skakać, jak jakiś giermek
wokół swego rycerza. Wiedziałem, że moje postępowanie było złe,
ale nie chciałem by się o mnie martwił. I tak to robił, w
chorobie czy nie. No więc co by to zmieniło, jakby wiedział?
W dodatku zamiast mu powiedzieć, jak
słabo czułem się tego dnia, po prostu założyłem maseczkę, na
której widok szczerze się zdziwił i wyszedłem z domu. Musiałem
załatwić kilka spraw, m.in. zrobić zakupy na obiad i pójść na
moją kontrolną wizytę u lekarza. Niby nie cierpiałem na żadną
chorobę przewlekłą, ale wolałem się regularnie badać i
uodparniać na poszczególne choróbska, niż potem siedzieć i się
leczyć.
Tym razem miałem jakieś złe
przeczucia. Wiedziałem przecież, że to lekarz i z oszukaniem go
nie pójdzie tak łatwo, jak z Arim, więc nawet nie próbowałem.
Poza tym chciałbym się w końcu dowiedzieć co mi jest i jak w
najkrótszy możliwy sposób się tego czegoś pozbyć. W końcu od
zawsze bałem się o swoje zdrowie i wiedziałem, jak słaby jest mój
układ odpornościowy. Wszystko to dodatkowo się komplikowało,
jeśli wzięto pod uwagę moje specyficzne umiejętności
nadprzyrodzone. Normalny lekarz bez podstawowej wiedzy na temat
specyficznego reagowania mojego ciała na poszczególne rzeczy
średnio miał mi jak pomóc. Nawet temperaturę ciała miałem
zaniżoną, a to już był problem, bo gdybym poszedł do zwykłego
szaraczka w kitlu, a w trakcie mierzenia temperatury wyszłoby mi
37,5 to powiedziałby mi, że to nic, do jutra mi przejdzie, wezmę
tableteczkę i będę zdrów jak ryba. A TAK NIE BYŁO. Przy stałej
temperaturze 35 stopni, gorączka zaczynała się już od 37. Dlatego
do lekarza chodziłem prywatnie, ten wiedział o wszystkim, a jego
tajemnica lekarska zabraniała mu wyjawienia komukolwiek mojego
sekretu. Inna sprawa, że był po prostu przyjacielem rodziny i
traktowałem go raczej jak wujka.
Po wejściu do gabinetu, zdjąłem z
szyi gruby, granatowy szalik i kichnąłem, nim w ogóle zdążyłem
odwiesić ciemny płaszcz na wieszak przy drzwiach. Dzisiaj jeszcze
wiało ze zdwojoną siłą, na co reagowałem dygotem, nawet będąc
w samochodzie. Było mi tak strasznie zimno i czułem się jak trup,
w czym upewnił mnie tylko Shun siedzący za biurkiem.
- Julien, wyglądasz strasznie –
odparł z przejęciem, wstając od swojego biurka.
- Dziękuję, że mi to podsumowałeś...
- chrypnąłem, łapiąc się za głowę. Naprawdę byłem taki
zimny, czy tylko mi się wydawało?
- Czekaj, stój – zatrzymał mnie,
sięgając po termometr bezdotykowy. Ja w tym czasie objąłem się
rękami, wyrażając chociaż chęci ogrzania się.
Czerwonowłosy zmierzył mi prędko
temperaturę, a widząc wynik nawet nie chciał mi go pokazać. Po
jego minie łatwo domyśliłem się, że musiało być gorzej niż źle.
- Zawiozę cię do szpitala...
- Co...? - siorbnąłem nosem, nagle
czując uderzający ból w potylicę. Chyba sam siebie odmrażałem,
tak mi się zdawało. W dodatku na ubraniu zauważyłem szron, nie
było dobrze, miał rację.
Nie dyskutowałem po prostu ubrałem
się z powrotem i pozwoliłem mu na zabranie mnie do tak znajomego mi
miejsca. Kiedy to ja ostatni raz byłem w szpitalu? Na wiosnę
zeszłego roku? Chyba tak.
Siedząc na fotelu w jego samochodzie,
nawet nie uważałem na drogę. Wzrok miałem tempo wbity w okienną
szybę, a lekarz tylko co chwilę coś marudził o zamrożeniu
skrzyni biegów i tak dalej. Nie wiem, nie słuchałem, nie
potrafiłem.
A potem poszło już szybko. Na miejscu
od razu zapisali mnie na listę pacjentów i zabrali na salę, gdzie
podłączyli mnie pod kroplówkę (rzekomo się odwodniłem) i podali
jakieś środki przeciwbólowe. Ale to oczywiście też po wszystkich
wstępnych badaniach. I tak mi zeszły jakieś dwie, może trzy
godziny. Wreszcie byłem w sali sam, a Shun nie pałętał się w tę
czy z powrotem, sprawdzając moje wyniki. Czułem się też trochę
lepiej, a więc i myśli zaczęły być nieco bardziej trzeźwe.
Pomyślałem więc, aby zawiadomić o całym zajściu Ariana. Na
szczęście odnalazłem telefon na szafce obok łóżka i od razu
wybrałem numer.
- Hej, zmarzluchu – miałem ochotę
go utłuc. - Co tam? Coś na długo zniknąłeś.
- Wiem, wiem, przepraszam. Ari, mogę
mieć prośbę?
- Jaką?
- Podrzucisz mi kilka rzeczy do
szpitala? Ale proszę, nie wypytuj teraz. Wyjaśnię ci wszystko na
miejscu... I nie panikuj, wszystko jest dobrze.
Po drugiej stronie zastała mnie cisza,
więc miałem świadomość tego, jak bardzo go zaskoczyłem, a przede
wszystkim wystraszyłem. W końcu się odezwał.
- Zaraz będę.
Naszego kociaka boli główka? A było łykać te witaminki, był boby dobrze. Weź ty nie zamrażaj całego domu, nie tym razem. Tajemnice w związku, akt pierwszy. Rozsądnie z tym lekarzem. :3 Ma grzejnik w domu tak doskonały a nie korzysta, ja bym korzystała regularnie. Zwłaszcza teraz. <3 Jak dobrze że on go ma, mamusia zaraz by zrobiła wielki kryzys a na Ariego zawsze można liczyć. :3
OdpowiedzUsuń