piątek, 17 lutego 2017

Rozdział II - Czujesz to?

"Dałbym go miłym paniom stojącym na jednym ruchliwym skrzyżowaniu, miałby ci kto pomruczeć nocami, może zmiękłby ci ten kij, którego połknąłeś" No on chyba sobie kpi. Najpierw przyjarał mi koszulę, potem podbił oko, a teraz zebrało mu się na śmieszki? Jak Boga kocham, nigdy nie miałem do czynienia z takim zjebem, jak on.
Wolę, by mi trochę pomruczały, niż mam oglądać warczącego Ciebie tuż obok. Ale i tak zapomnij.” odsunąłem karteczkę w jego kierunku i niewiele myśląc oparłem głowę na ręce. Tylko, że no właśnie nie pomyślałem i zaraz syknąłem z bólu. Gwałtownie usiadłem prosto i rzuciłem mu wrogie spojrzenie zza szkieł ciemnych okularów, zaś on sam mógł poczuć na skórze ostry wiatr z bieguna północnego. Przez tego kacapa nie mogłem się wygodnie oprzeć, a teraz jeszcze tak się do mnie szczerzy? Zauważyłem, że zaczął pisać, ale wyrwałem mu z rąk ta karteczkę i dopisałem jeszcze swoje pięć groszy.
Przychodzisz na wykład spóźniony, nic cię tutaj nie interesuje, nie masz choćby długopisu, szczerzysz swoje żółte kły i myślisz, że jesteś taki zabawny. Ja tu jestem po to, by się czegoś dowiedzieć, natomiast ty...” w tym momencie rzuciłem mu szybkie, kontrolne spojrzenie, którym zmierzyłem uważnie jego twarz i wróciłem do pisania. „...wyglądasz na skacowanego, chyba masz lepsze rzeczy do roboty niż siedzenie tutaj. Jednak skoro już jesteśmy na siebie skazani, choć tak bardzo irytuje mnie twoja obecność, może byś się łaskawie przedstawił, amebo? Myślałem, że nie będę musiał o to pytać, że już cię nigdy więcej nie zobaczę, a ty za każdym razem skutecznie udowadniasz, że się mylę. Że też taki burak jak ty wybrał właśnie taki kierunek... ty i kultura. Kulturoznawstwo. Już ty dobrze wiesz, co sądzę na temat twojej kultury osobistej i stosunku do innych.” Odsunąłem kartkę w jego stronę i uparcie próbowałem się skupić na tym, co takiego miała do powiedzenia wykładowczyni. Tylko że za cholerę nie chciało mi to wejść do głowy i co chwilę zerkałem, czy ten dziwak chociaż raczy mi odpisać. Na szczęście pisał, więc mogłem uznać moje wywody za udane, ale to wcale nie polepszyło mojej sytuacji. Moja ciekawość wciąż była na wysokim szczeblu, a wzrok pani profesor zdawało się, że wywiera dziurę na wylot gdzieś w mojej głowie, a przynajmniej tak się czułem. Przecież ja nigdy się tak nie zachowuję, zawsze słucham, co kto ma mi do powiedzenia, wszystko analizuję, zapisuję, przyswajam... a teraz rozpraszał mnie swąd spalenizny, który już chyba zawsze będę przy nim czuć. Fuj, Jezu, jak on śmierdział. Niby nie czułem, żeby właśnie zapłonął wściekłością, ale zdawało mi się, że to ta niechęć między nami tak śmierdzi. Może miałem rację? Ciekawe, czy on to czuje.

2 komentarze:

  1. Te iskry między lodowcem a wulkanem... :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Julien niby jest tym łagodnym a mam wrażenie, że to on jest bardziej wulgarny z tej dwójki. To słownictwo, oj nie ładnie :D Ale i tak wiem, że ta dwójka jeszcze się polubi( ͡° ͜ʖ ͡°)

    OdpowiedzUsuń