Nie ma to jak zrobić sobie przerwę
między wykładami i posiedzieć trochę w okolicznej knajpie. Nawet
moja niechęć do dużej ilości ludzi wokoło nie dawała o sobie
znać, głód był wartością nadrzędną i nawet byłem w stanie
ich wszystkich zaakceptować. Zresztą... nie siedzieli tu wcale tacy
źli ludzie. Przy moim stoliku usiadła dziewczyna, od której często
pożyczałem notatki z opuszczonych wykładów i która teraz z
zadowoleniem pochłaniała ciastko z wisienką. Stolik dalej zajęło
kilku chłopaków, którzy ani na sekundę nie wyciągali nosów ze
swoich komórek, tabletów czy też laptopów w zależności od tego,
co akurat mieli przy sobie. W sumie całkiem miło, biorąc pod uwagę
ten zapach jedzenia unoszący się w powietrzu. Swoją drogą cały
czas mnie dziwiło jakim cudem tak dobre jedzenie podają tam blisko
uniwersytetu, gdzie 3/4 gości to wygłodniali studenci, próbujący
zaoszczędzić każdy grosz. Czy właścicielom powodziło się za
dobrze czy jak?
Sięgnąłem po kubek z gorącą kawą,
wcześniej zsuwając z nosa i ust maseczkę ochronną. Kątem oka
dostrzegłem tworzącą się kolejkę do kasy i mimowolnie wywołało
to uśmiech na mojej twarzy. Niech się pomęczą, postoją, nóżki
ich rozbolą, a ja już sobie będę siedział, patrzcie państwo! Na
chwilę odwróciłem wzrok od tłumu ludzi by tak po prostu zerknąć
za okno, skontrolować całą tą sytuację na zewnątrz, czy
przypadkiem nie ominęło mnie nic ciekawego i właśnie wtedy
ujrzałem tego wielkiego goryla, który wlazł jak jakaś burza do
lokalu. Jeszcze tak bezczelnie się przepchnął na sam środek
kolejki! O nie, takie zachowanie nie może zostać podarowane. Bez
wahania naciągnąłem maseczkę na nos i wstałem od stoliku,
szybkim krokiem podchodząc do jegomościa.
- Przepraszam, ale powinieneś
poczekać na swoją kolej - zacząłem grzecznie i to właśnie
wtedy zauważyłem, że między nami jest okropna różnica
przynajmniej dziesięciu centymetrów wzrostu. Matko boska... gdzie
to się takie wielkie uchowało? Ale zaraz, zaraz, momencik, jak on
się do mnie odezwał? Julien, spokojnie. Wdech i wydech, nie możesz
się denerwować, na ogół przecież jesteś spokojny to dlaczego
masz dać się wyprowadzić z równowagi jakiemuś pospolitemu
cholerykowi?
- Oni wszyscy byli tutaj przed tobą,
uszanuj to choć trochę. Postaw się na ich miejscu, to wcale nie
jest miłe i ani trochę grzeczne. Troszeczkę kultury i lepiej się
cofnij na koniec kolejki - skrzyżowałem ręce na piersi i
wyprostowałem się dumnie, wpatrując się w niego nieustannie
złotymi oczami. - Kupisz sobie swoją kanapkę za parę minut,
raczej cię to nie zbawi.
I druga notka poszła. Są bardzo krótkie co przyśpieszy nadrobienie zaległości. Podoba mi się zachowanie niższego, milusi. :3
OdpowiedzUsuńLeci drugi komentarz :) Zanosi się wojna pomiędzy obydwoma panami :D Julien wydaje się uroczy, słodki miś. Ale lepiej, by tak nie skakał bo niechcący zarobi w ząbki xD
OdpowiedzUsuń