"Dałbym
go miłym paniom stojącym na jednym ruchliwym skrzyżowaniu, miałby
ci kto pomruczeć nocami, może zmiękłby ci ten kij, którego
połknąłeś" No on chyba sobie kpi. Najpierw przyjarał
mi koszulę, potem podbił oko, a teraz zebrało mu się na
śmieszki? Jak Boga kocham, nigdy nie miałem do czynienia z takim
zjebem, jak on.
„Wolę, by
mi trochę pomruczały, niż mam oglądać warczącego Ciebie tuż
obok. Ale i tak zapomnij.” odsunąłem karteczkę w jego
kierunku i niewiele myśląc oparłem głowę na ręce. Tylko, że no
właśnie nie pomyślałem i zaraz syknąłem z bólu. Gwałtownie
usiadłem prosto i rzuciłem mu wrogie spojrzenie zza szkieł
ciemnych okularów, zaś on sam mógł poczuć na skórze ostry wiatr
z bieguna północnego. Przez tego kacapa nie mogłem się wygodnie
oprzeć, a teraz jeszcze tak się do mnie szczerzy? Zauważyłem, że
zaczął pisać, ale wyrwałem mu z rąk ta karteczkę i dopisałem
jeszcze swoje pięć groszy.
„Przychodzisz
na wykład spóźniony, nic cię tutaj nie interesuje, nie masz
choćby długopisu, szczerzysz swoje żółte kły i myślisz, że
jesteś taki zabawny. Ja tu jestem po to, by się czegoś dowiedzieć,
natomiast ty...” w tym momencie rzuciłem mu szybkie, kontrolne
spojrzenie, którym zmierzyłem uważnie jego twarz i wróciłem do
pisania. „...wyglądasz na skacowanego, chyba masz lepsze rzeczy
do roboty niż siedzenie tutaj. Jednak skoro już jesteśmy na siebie
skazani, choć tak bardzo irytuje mnie twoja obecność, może byś
się łaskawie przedstawił, amebo? Myślałem, że nie będę musiał
o to pytać, że już cię nigdy więcej nie zobaczę, a ty za każdym
razem skutecznie udowadniasz, że się mylę. Że też taki burak jak
ty wybrał właśnie taki kierunek... ty i kultura. Kulturoznawstwo.
Już ty dobrze wiesz, co sądzę na temat twojej kultury osobistej i
stosunku do innych.” Odsunąłem
kartkę w jego stronę i uparcie próbowałem się skupić na tym, co
takiego miała do powiedzenia wykładowczyni. Tylko że za cholerę
nie chciało mi to wejść do głowy i co chwilę zerkałem, czy ten
dziwak chociaż raczy mi odpisać. Na szczęście pisał, więc
mogłem uznać moje wywody za udane, ale to wcale nie polepszyło
mojej sytuacji. Moja ciekawość wciąż była na wysokim szczeblu, a
wzrok pani profesor zdawało się, że wywiera dziurę na wylot
gdzieś w mojej głowie, a przynajmniej tak się czułem. Przecież
ja nigdy się tak nie zachowuję, zawsze słucham, co kto ma mi do
powiedzenia, wszystko analizuję, zapisuję, przyswajam... a teraz
rozpraszał mnie swąd spalenizny, który już chyba zawsze będę
przy nim czuć. Fuj, Jezu, jak on śmierdział. Niby nie czułem,
żeby właśnie zapłonął wściekłością, ale zdawało mi się,
że to ta niechęć między nami tak śmierdzi. Może miałem rację?
Ciekawe, czy on to czuje.
Te iskry między lodowcem a wulkanem... :D
OdpowiedzUsuńJulien niby jest tym łagodnym a mam wrażenie, że to on jest bardziej wulgarny z tej dwójki. To słownictwo, oj nie ładnie :D Ale i tak wiem, że ta dwójka jeszcze się polubi( ͡° ͜ʖ ͡°)
OdpowiedzUsuń