poniedziałek, 20 lutego 2017

Rozdział V - Przyjemny chłód i nieprzyjemne myśli

Na chwilę zwyczajnie mnie zmroziło... I nie chodziło tu bynajmniej o chłód na pokaleczonej wardze. Ten był naprawdę przyjemny i przynosił ukojenie. Raczej chodziło mi o to, że ciężko było mi się poruszyć. Ciężko było czuć coś więcej, niż chłodna dłoń dotykająca mojej twarzy. Do tego miałem naprawdę idealny widok na słodką mordkę mojego gościa.
Julien wyglądał naprawdę uroczo. Szczególnie kiedy na jego buzi wykwitała łagodność, tak jak teraz. Do tego ten bijący od niego spokój... Dziwnie to na mnie działało. Z jednej strony sprawiało, że ciężko mi było zebrać myśli czy zmusić się do ruchu, a z drugiej miałem straszną ochotę sprawdzić czy jego usta są równie zimne jak opuszki palców. A może wręcz przeciwnie? Były miękkie i ciepłe?
Wziąłem głębszy wdech i odsunąłem się, jednoczenie chwytając jego dłoń i odsuwając ją niespiesznie od mojej twarzy.
- Wystarczy... dzięki - rzuciłem i sięgnąłem po kawę, którą szybko dopiłem.
Pozwolenie sobie na niektóre rzeczy czy choćby nawet myśli, nie było dobrym pomysłem. Kurdupel sobie zniknie z mojego życia tak szybko, jak się pojawił, a epizod z nim nie był mi potrzebny. Miałem wrażenie, że choć miałem na to cholerną ochotę to, to by coś zmieniło i... zepsuło. Chociażby mój względny spokój. Tryb mojego życia był taki, a nie inny i odpowiadało mi ono. Nie miałem zamiaru w nic się babrać, a Julien zdecydowanie nie wyglądał na kogoś, kto szarpnąłby się na jedną noc i potrafił od tak iść później dalej. Nie wspomnę już nawet o tym, że nie miałem nawet pojęcia jakie posiadał preferencje. Może wolał kobiety? To przecież byłoby całkiem możliwe i naturalne. Robienie czegokolwiek na siłę odpadało. Można mi było wiele zarzucić, ale coś takiego mnie nie rajcowało, a wręcz przeciwnie.
- Dopij i zbieraj się. Tak jak mówiłem, odwiozę cię do domu - stwierdziłem.
- No dobrze... skoro się upierasz. - Julien sięgnął po swój kubek.
- Jak coś tu są twoje rzeczy. Możliwe, że coś się zgubiło, nie wiem, nie miałem okazji dokładnie się rozejrzeć - wyciągnąłem z półki pod stolikiem i podałem chłopakowi jego portfel i telefon, które zabrałem bandziorom.

2 komentarze:

  1. Potwierdzam stwierdzenie o słodkiej mordce. <3 Milusi taki. Iskrzy iskrzy, kurcze, bierz się niedźwiedziu za niego szybciej. :3 Ari jednak jest dobry jak chce, zaczynam go naprawdę lubić. :) Autorko – ciesz się.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z każdym rozdziałem jestem coraz bardziej zauroczona Arim. Te jego mieszane uczucia... No definitywnie coś już mu nasz Julek namotał w serduszku! No normalnie lecę czytać dalej <3

    OdpowiedzUsuń