środa, 22 lutego 2017

Rozdział VI - Pan popularny

- Skoro tak bardzo to lubisz, to zostań klawiszem w pierdlu. Tam niegrzecznych chłopaków jest na pęczki. Będziesz mógł sobie wybrać jednego ulubieńca i uprzykrzać mu życie na milion różnych sposobów - stwierdziłem, choć w gruncie rzeczy jego wypowiedź mnie zaciekawiła. Nie mniej jednak zrobiła to i cała nasza rozmowa. Fakt, że kurdupel znów się wpieprzał i to w to, w co zdecydowanie nie powinien, ale z drugiej strony... Jakoś mnie to aż tak bardzo jak wcześniej nie irytowało. Można by wręcz uznać jego zaciekawienie za interesujące zjawisko. Po co on to w ogóle robił? Jaki sobie cel w tym upatrzył, poza oczywiście doprowadzaniem mnie do szewskiej pasji?
- Po co? Przecież na wolności jesteś ty i pewnie nie tylko.
- Upierdliwy kurdupel - wymamrotałem i zaciągnąłem się znów dymem.
- Więc mówiłeś, że gdzie to robisz za gwiazdę? - spytał, cwaniak.
- Nie bądź taki do przodu i nie próbuj mnie ciągnąć za język. Jak już ci mówiłem, odpieprz się od tego i trzymaj z daleka, no chyba, że znów chcesz skończyć z obitą mordką. 
- I co? Ty mi ją znów obijesz? - spytał hardo.
- Całkiem możliwe - dmuchnąłem dymem w jego stronę z pełną premedytacją.
- Nie powinieneś palić. Nie dość, że to szkodzi zdrowiu, to jeszcze będziesz cuchnął jak popielniczka - stwierdził odganiając dym od siebie.
- Powiedziała zamaskowana, chodząca lodówka, do kogoś, kto wdycha dym praktycznie od dnia narodzin. 
Julien coś tam jeszcze marudził, ale jego słowa zaczęła tłumić odległość, bo zwyczajnie ruszył na kolejne zajęcia. Ja za to wypaliłem kolejnego papierosa i dopiero wtedy ruszyłem za tlenionym kurduplem. Wizyta tego kretyna, Tarixa, zdecydowanie popsuła mi nastrój i szczerze mówiąc chętnie obiłbym mu ryj. Coś czułem jednak, że będzie niezła kupa śmiechu, jak zobaczę go następnym razem. Albo się menda nauczy, że ja ustalam zasady, albo znajdę sobie kogoś innego do organizowania mi roboty. Proste. 
Tym razem usiadłem z dala od otoczonego już przez grupkę szczebioczących panienek Juliena. Trzeba było przyznać, że był kurdupel popularny. Nic szczególnie dziwnego. Miły, dziany, do tego dobrze się uczył. Chodzący ideał jak w to wszystko wpiąć jeszcze jego słodką mordkę, choć zastanawiało mnie ilu tutaj miało okazję ją sobie pooglądać.

2 komentarze:

  1. Ari, ty nie marudź tylko bierz się za tą słodką mordkę. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Julciuś klawiszem w pierdlu? Brzmi interesująco, a jeszcze bardiej ciekawie by było, gdyby tym ulubieńcem sopelka został Ari, który trafiłby do paki xD Ale niech się nasz bandzior pospieszy, bo mu tę słodką mordkę ktoś zaraz podwędzi, jak tak dalej będzie stał i się gapił!

    OdpowiedzUsuń