Zamrugałem i potrząsnąłem głową. Serio... co tu się wyrabiało? Naprawdę nie miałem siły się nad tym zastanawiać. Nie dzisiaj i nie o tej porze.
- Następnym razem nie właź do mojego pokoju jak mnie nie ma - rzuciłem tylko i ruszyłem do łazienki.
To pomieszczenie jeszcze dziwniej pachniało. Widać Julien zużył tu sporo specyfików do czyszczenia, odkażania czy co to tam jeszcze chciał tu zrobić. Do tego na półce, na której do tej pory gościło ledwie mydło, szampon i od czasu do czasu pianka do golenia, było mnóstwo innych kosmetyków w tym chociażby jakieś kremy czy inne cosie. Nie miałem pojęcia na co to komu, ale dobra...
Wszedłem pod prysznic nie chcąc się dalej nad tym wszystkim zastanawiać. Chciałem wreszcie zmyć z siebie to, co nazbierało się przez cały ten dzień i iść spać. Tego było mi potrzeba, odrobiny snu, spokojnego, pozbawionego myśli, snu.
Wyszedłem z kabiny i stanąłem przed lustrem, które musiałem przetrzeć by cokolwiek w nim zobaczyć, bo jak zwykle zaparowało okropnie. Widok, który ukazał się moim oczom nie był tym razem tym, z kategorii tragicznych, jak poprzednio. Można by uznać, że wręcz przeciwnie. Dziś to nie ja obrywałem i choć zapewne jutro wyjdzie kilka sińców, to nie było to nic, co by mi choć trochę przeszkadzało.
Owinąłem biodra ręcznikiem i wyszedłem.
- Dobranoc - rzuciłem do białowłosego, który siedział w salonie.
- A kolacja? - spytał unosząc na mnie wzrok, ale zaraz zerknął w bok, widząc, że jestem niemalże nagi.
- Dzięki, ale jestem bardziej zmęczony niż głodny - stwierdziłem i ruszyłem do sypialni, w której zarzuciłem na tyłek znoszone już nieźle spodnie od dresu i walnąłem się na łóżko. Przynajmniej ten pokój w miarę ocalał.
A jednak... Doczekałem się wreszcie.
Spojrzałem na mojego nocnego gościa, leżącego pode mną z pięknym rumieńcem na jasnej, ślicznej buzi. Jego złote oczka błyszczały słodko, a rozchylone wargi drżały niemal błagając mnie o kolejne pocałunki. A ja? Ja nie miałem zamiaru pozwolić, żeby dłużej prosiły. Wpiłem się więc z czystą rozkoszą w słodkie, chłodne wargi Juliena. Moje dłonie bez skrępowania błądziły po jego ciele. Od klatki piersiowej, na której zostały odrobinę dłużej, zainteresowane stwardniałymi sutkami, by w końcu zjechać na biodra i ostatecznie pośladki, które mocno ścisnąłem.
Tak cholernie pragnąłem tego białowłosego, drobnego chłopaka. Oczekiwanie sprawiało mi niemal fizyczny ból, a mimo to był to ten rodzaj bólu, który naprawdę mi się podobał, szczególnie gdy w zamia za niego mogłem napawać zmysły tym, jak reagowało na mnie ciało mojego kochanka. Czułem przyspieszone bicie jego serca. Słyszałem chrapliwy oddech, płytki, urywany, przeplatający się z cudownymi jękami. Chłodna skóra chłopaka, zroszona potem, pachniała cudownie i smakowała jeszcze lepiej. Czułem, że mógłbym wgryźć się w to ciało, a mimo to byłoby mi mało.
- Arian... - usłyszałem cichy głos... docierający do mnie jakby z daleka, przez woal spleciony z pożądania.
- Julien... - wyszeptałem, ale... zaczęło mi się robić jakoś niewygodnie.
- Arian, wstawaj... - doszło do mnie.
Przekręciłem się i otworzyłem oczy. Julien nachylał się w moją stronę. Na jego buźce gościł uśmiech, ten z kategorii uprzejmych, których zdarzyło mi się oglądać ledwie kilka... Tylko... Dlaczego on był ubrany? A do tego tak daleko ode mnie?
- Co się dzieje...? - wymamrotałem i dalej owinięty szczelnie kołdrą, usiadłem. Ziewnąłem przeciągle i rozejrzałem się po pomieszczeniu.
Sen... Znowu tylko sen... Ja się chyba pochlastam... - jęknąłem w myślach zdając sobie sprawę z gorzkiej prawdy.
- Jest już ósma... Śniadanie jest gotowe, musisz wstać - zakomunikował chłopak.
- Ósma? Ale... przecież my mamy dziś na dziesiątą... - jęknąłem i rzuciłem się na powrót w pościel, co nie było za dobrym pomysłem. Syknąłem, bo nie wziąłem poprawki na mój... twardy problem.
- Przecież trzeba wstać nieco wcześniej.
- Nieco... a nie dwie godziny - warknąłem. Jak nie budzik to konus... Naprawdę nie będzie mi dane nawet dośnić tego snu?
Na samym starcie Arien broni swojego terytorium. Oj jeszcze będziesz chciał żeby się tam pchał. :3 Na razie czuje się nieswojo ale przywyknie do czystości. Pierwsza linijka i wiem że to sen. xD wiedziałam no! Nie chlastaj się, jeszcze przyjdzie pora na TAKIE rzeczy. :) Poranny problem a ty masz obok swojego pieszczocha, no nie czekaj. :D
OdpowiedzUsuń