Film był... zwyczajnie był, dobrze? Nie miałem do cholery zielonego pojęcia o czym... Coś tam migało na ekranie, ktoś się darł, niby coś tam mówił... Skupienie się na tym nie było mi jednak dane przez mojego kompana.
Julien reagował nader żywo na to, co działo się na ekranie. Na początku było to zwyczajnie zabawne nawet jeżeli nie chciałem otwarcie ryknąć śmiechem i odstraszyć chłopaka, a tak to mogło wyglądać... W końcu urażona duma rzecz straszna, już to kiedyś wiedziałem, chciał mnie kopnąć gdy wytknąłem mu makijaż. Później jednak, kiedy owinięty kocem zjechał w dół i ostatecznie oparł policzek o moje udo, sytuacja przestałą być zabawna. Stała się za to... niewygodna, co z kolei można było rozpatrywać pod wieloma kątami. W końcu czyjaś twarz, bądź co bądź, blisko pewnych rejonów nasuwała oczywiste skojarzenia, co biorąc pod uwagę nastawienie białowłosego do mojej osoby w tym konkretnym sensie, samo w sobie było mało stosowne. Do tego wspomniane wcześniej rejony mojej osoby zareagowały, jak przysłowiowa "natura chciała". To także sprawiało, że było mi co najmniej niewygodnie.
Najprostsze byłoby zgonienie Juliena z kolan, ale... jakoś nie chciałem tego robić. Przyjemny chłód jego policzka przebijający się bez problemu przez materiał moich spodni bardzo mi odpowiadał... Do tego trzeba by zrobić to jakoś tak, żeby chłopak nie zauważył mojego... problemu. Nie miałem w końcu zamiaru się z niego tłumaczyć. Nie miało to sensu. Julien dał mi już jasno do zrozumienia, że do niczego między nami nie dojdzie...
Westchnąłem i po raz setny starałem się skupić na filmie... Kurwa! Żebym choć tytuł pamiętał! Ale nie... Cała krew odpłynęła mi w inne rejony i z mózgu został czysty, niczym niewzruszony budyń... Do tego Julien znów się poruszył, wiercąc i nakrywając się szczelniej kocem. Moja dłoń, działając sama, wylądowała na jego ramieniu, które lekko potarłem.
To tylko po to, żeby dodać mu otuchy... tylko i wyłącznie po to... Po nic więcej - musiałem powtarzać jak mantrę w myślach.
Moje tortury zostały obwieszczone napisami końcowymi. Zamrugałem, bo szczerze mówiąc ciężko mi było stwierdzić nawet czy ktoś w końcu przeżył... Ja przeżyłem, to najważniejsze, nie? Przeżyłem i zdarzyłem przyciągnąć do siebie poduchę i nieco się zakryć, kiedy Julien unosił się do siadu.
- Ciekawy ten film - zaczął Julien widocznie oddychając z ulgą.
- Horror jak horror... - burknąłem w odpowiedzi, bo raczej niczego bardziej kreatywnego nie byłem w obecnym stanie wymyślić.
Nie mogłem sobie przypomnieć równie... męczącego wieczoru.
- Zmykam się myć... - rzuciłem. Wstałem i migiem zniknąłem w łazience.
Wystarczyło się pozamykać na cztery spusty, wleźć pod zimny prysznic i nieco ochłonąć. Nic prostszego, nie? A gówno prawda! Zimna woda za bardzo mi przypominała chłodne ciało białowłosego, a jej kontakt z moim rozgrzanym ciałem sprawił, że lada chwila przestałem cokolwiek widzieć przez nadmiar pary.
- Brawa... uduszę się we własnej łazience... - zaśmiałem się gorzko z nuta histerii w głosie.
Musiałem wyleźć z kabiny, otworzyć okno i wrócić, żeby sobie najzwyczajniej w świecie ulżyć.
Wychodząc z łazienki czułem się zdecydowanie wypompowany z sił życiowych. Nie miałem pojęcia jak ja to wszystko przetrwam... Przynajmniej na razie, bo przecież w końcu mi przejdzie, prawda? Musiało...
Wlazłem do sypialni i rzuciłem się an łóżko. Nie koniecznie chciało mi się już spać, ale... nie widziałem niczego ciekawszego do roboty.
Hahaha, coś mu chyba spuchło. XD Oj dojdzie do czegoś, powiadam ci Aruś, tak będzie. Tak, strzel samobója w łazience, dobry pomysł.
OdpowiedzUsuń