//Przepraszam za brak postów, które miały się ukazać w środę i czwartek. Dopadł mnie kryzys, teraz już jest dobrze. A teraz już zapraszam do czytania\\ Niko.
Świetny początek, naprawdę. Ten
beznadziejny telefon nie mógł zadzwonić w gorszym momencie. Praca?
W Nocy Rok? Co to niby za cholerna robota?! Tajemniczy telefon, po
którym Arian wraca nabuzowany, jak na początku naszej znajomości
zdecydowanie przelał czarę goryczy.
Zaskakująco szybko opuścił
mieszkanie. Wcześniej nie chciał ze mną rozmawiać, co wnioskuję
po tych pełnych pasji odpowiedziach i unikaniu odpowiedzi na każde
moje pytanie. Ja sobie coś uroiłem czy coś jest na rzeczy? Bardzo
możliwe, bo przecież... Prawie niczego o nim nie wiem. Z tą myślą
wstałem z impetem z łóżka i z nieukrywanym zdenerwowaniem
zacząłem się ubierać.
Co ja o nim właściwie wiem? Nazywa
się Arian Manoor i w dupie ma naukę. Prychnąłem na samą myśl, a
spodnie z zawziętością naciągnąłem na biodra.
Co jeszcze? Jest wybuchowy, potrafi
zapłonąć, kocha swój motor. Lubi się napić, imprezować i jeść
drób. Ogląda horrory i filmy akcji. Nie lubi, kiedy ktoś wchodzi
mu na głowę. Jest zboczeńcem i często miewa zbereźne myśli.
I... I co jeszcze? Uniosłem głowę, by spojrzeć w lustro wiszące
nad umywalką w łazience. Nic.
Ciekawe, dlaczego tak się stało?
Czemu wiem tak niewiele o osobie, z którą mieszkam? Z którą
jestem? Którą kocham? Może to właśnie to jest powodem tych
porannych złości? Może to moja wina? Może.
Nie rozgrzeszam go jednak, też ma w
tym swoje trzy grosze. Nie odpowiada mi, ciągle się wykręca. Już
jakiś czas temu domyśliłem się, że jego praca do
najpiękniejszych nie należy. Inaczej nie kryłby tego w takiej
tajemnicy, tak? A co jeśli to coś nieprzyzwoitego? Nie, w to
wątpię. W takim wypadku nie miałby tak silnej frustracji
seksualnej. Ale skoro to nic z tego, to co? Ten telefon mnie
zaniepokoił, lecz przez jego zachowanie byłem zbyt zdenerwowany, by
choćby zechcieć go przytrzymać do chwili, aż odpowie. Jak bardzo
by się wtedy zdenerwował? Zrobiłby mi coś? Teoretycznie już
kiedyś miałem przez niego problem... Wtedy, już dawno temu, gdy
byłem zmuszony maskować siniaka podkładem. Wtedy, gdy wyśmiał
mnie w trakcie wykładu.
Za dużo myślę.
Do końca dnia nie dałem mu o sobie
znaku. On odwdzięczył mi się tym samym, więc uznałem to za dobry
powód, by na niego nie czekać. Nie zostawiłem mu też jebanej
kolacji, co miałem w zwyczaju robić za każdym razem, kiedy wiadome
mi było o późnej porze jego powrotu do domu. Szczerze mówiąc
targały mną mieszane uczucia. Nie miałem ochoty się z nim już
dzisiaj widzieć, nie chciałem z nim rozmawiać, jednak gdy
przebudziłem się parę minut przed pierwszą w nocy, a jego nadal
nie było zacząłem się niepokoić. Moja cholerna, głupia,
wkurzająca Ameba...
Nad rankiem sytuacja zdawała się
powtórzyć. Nie słyszałem, jak drzwi się otwierają, ani jak leci
woda prysznica. Nie poczułem też, jakby ktoś chciał się wkraść
pod kołdrę obok mnie. Dlatego też, kiedy przebudziłem się koło
dziewiątej, a po oczach dało mi blade, zimowe słońce spodziewałem
się pustki. W łóżku, pokoju, mieszkaniu, sobie. Zwyczajnie pustki
i wyrzutów sumienia, które by jej zapewne towarzyszyły. Na
szczęście jednak miałem powód, by się obudzić, a mianowicie to
właśnie ciemnowłosy w ciszy grzebał właśnie w szafce z
ubraniami.
Przez chwilę w ogóle się nie
poruszyłem, analizując kilka przykładowych scenariuszy, jak
rozmowa mogłyby się potoczyć. Leżałem przy tym, jak kłoda i
wpatrywałem w niego, wodząc wzrokiem za każdym ruchem. W końcu
zorientował się i odwrócił w moim kierunku, czując zbyt
nachalny, może przeszywający go na wskroś wzrok.
W ciszy usiadłem prosto.
- O której wróciłeś?
- Późno – odparł od niechcenia,
znowu odwracając się tyłem. - spałeś.
- Świetnie. To gdzie byłeś?
- W pracy – mruknął, po czym
podszedł do łóżka i usiadł na jego krańcu. Dopiero teraz zdałem
sobie sprawę z tego, co się wydarzyło na twarzy mojego rozmówcy.
- Skąd to masz? Kto ci to zrobił? -
gwałtownie przysunąłem się blisko niego, delikatnie układając
chłodne palce na jego szczęce. Na chwilę powinno to choć odrobinę
złagodzić to okropieństwo. - Więc tak wygląda ta twoja „praca”,
tak?!
Dobre pytanie króliczku, powinieneś w końcu postawić na swoim i się dowiedzieć więcej o kochasiu. Wątpię aby ci zrobił krzywdę, nie w tym stadium znajomości. Jednak nie czekał, ale się martwił i na jedno wychodzi. Teraz mu nie odpuszczaj a się wypowie, znając was to pewnie da sobie spokój.
OdpowiedzUsuń