Wszystko to co właśnie miało miejsce
zdawało się być wręcz nierealne. Ja, zatwardziały jeszcze do
niedawna, stuprocentowy heteroseksualista w tak bardzo intymnej
sytuacji z chłopakiem. W dodatku z chłopakiem, którego
bezwzględnie pokochałem i wobec którego nie miałem żadnych
wątpliwości. Przekonałem się już, że może zawieść mnie
każdy, w tym również moja własna rodzina, a konkretniej matka.
Również ci wszyscy „przyjaciele” z grupy... pominę to
milczeniem, czasem jest ono bardziej wymowne od jakichkolwiek
wypowiedzianych słów. Tylko on przez cały ten czas ani razu mnie
nie zawiódł. Zawsze przy mnie, zawsze po mojej stronie, zawsze,
kiedy walił mi się mój mały świat z niestabilnych klocków. I ja
więc chciałem być już zawsze przy nim. Zawsze, wszędzie i teraz,
tak bardzo pragnąc jego całego.
Każdy najmniejszy dotyk, każdy
pocałunek, który składał na wszelkich fragmentach mojego ciała
wywoływał przenikliwe dreszcze, których nie potrafiłem
kontrolować. Wtórowały im jęki, tak usilnie przeze mnie tłumione
za pomocą dłoni i ściśniętych ust. I nigdy nie posądziłbym
samego siebie o tak gwałtowne reakcje na dotyk kogoś innego.
Oddawałem każdy pocałunek, starając
się wychodzić po naprzeciw i rozchylając usta, aby mógł to
wykorzystać. Choć na początku, kiedy wsunął dłoń pod moją
koszulę czułem się jeszcze nieswojo, tak już po upływie chwili
wszystkie nerwy i wahania mnie opuściły. Nie chciałem by
przestawał, lecz nie byłem w stanie powiedzieć mu tego wprost.
Miałem więc nadzieję, że odczyta wszystkie sygnały właściwie,
nie przerwie, będziemy kontynuować i wreszcie to zrobimy.
Było mi zimno, tak strasznie zimno,
natomiast każde muśnięcie jego dłoni nieprawdopodobnie paliło.
Pokój zaś szybko wypełniła para, a ja byłem w pełni przekonany,
że gdyby nie on, ja zamieniłbym się już dawno w sopel lodu. W
dodatku im niżej schodziły jego usta, tym ja robiłem się
zimniejszy i tym więcej pary powstawało wokół nas.
W momencie, gdy zszedł ustami do
podbrzusza i niewiele później jeszcze niżej z moich ust wyrwał
się głośny jęk, natomiast palce mocno zacisnęły się na jego
ciemnych włosach. Policzki pokryły się w momencie żywą
czerwienią, a nogi mimowolnie rozchyliłem mocniej, pozwalając mu
dosłownie na wszystko i czerpiąc z tego jak najwięcej. Bądź co
bądź po raz pierwszy w życiu byłem w sytuacji, gdy ktoś robił
mi coś takiego... W ogóle po raz pierwszy obcowałem z kimś w
łóżku.
Kolejne dreszcze zalały moje ciało,
kiedy wsunął w końcu swoje palce. To było... Nieprawdopodobnie...
Dziwnie uczucie. Jednakże zarazem tak dziwnie... przyjemne. I znów
nie potrafiłem ukryć tego zdradzieckiego rumieńca, ani zatrzymać
fali jęków, które po chwili zaczęły wydobywać się z moich ust.
I nie przeżywałbym tego aż tak, gdyby nie ta zadziwiająca różnica
temperatur, która wstrząsnęła moim ciałem w momencie, kiedy
ostatecznie poczułem w sobie coś znacznie większego niż tylko
jego palce.
Znów nie byłem w stanie się
kontrolować i bez chwili namysłu przyciągnąłem go do siebie
najbliżej, jak tylko mogłem. Jednak czułem ból, tak jak się
spodziewałem i chcąc przed nim uciec, sam zainicjowałem pocałunek.
Wpierw był on delikatny, subtelny, jednak z biegiem czasu, kiedy
wykonał pierwsze, powolne ruchy przerodził się w o wiele głębszy,
bardziej namiętny i pełen tego żaru, który niósł ze sobą mój
cudowny kochanek. Ból powoli mijał, a na jego miejsce wkroczyła
nieporównywalna przyjemność, przez którą znów zadygotałem, a
na twarzy Ariana ujrzałem uśmiech satysfakcji. No tak, on czekał
na tę chwilę zdecydowanie dłużej niż ja, zapewne cieszył się
także o wiele bardziej z zaistniałej sytuacji, a także kosztowało
go to zdecydowanie więcej nerwów. Tym bardziej więc cieszyłem
się, że możemy wreszcie ze sobą być, kochać się bez przeszkód
i bezmiernie ufać.
W pewnym momencie jego ruchy znacznie
przyspieszyły, czego nie mogłem pominąć i odpowiedziałem
kolejnym jękiem w towarzystwie westchnień i ciągłych dreszczy.
Zacisnąłem nieco nogi na jego biodrach, przygryzając mocno wargę,
zaś dłonie zsunąłem z jego karku na plecy i lekko je podrapałem.
Lekko... Dobrze, przyznaję, wcale nie tak lekko i nie tylko raz,
gdyż nie wiedziałem, gdzie powinienem podziać ręce w tej chwili.
Jego gorący oddech na skórze, palące
dłonie na biodrach i ciepłe, wyjątkowo słodkie usta utworzyły
idealną mieszankę, przez którą czułem, że tracę głowę. To
wszystko połączone z przybierającą na sile intensywnością
ruchów oraz najważniejszym elementem, jakim był jego zapach dosyć
szybko sprawiło, że dreszcze narosły, a ja sam osiągnąłem
spełnienie. Odchyliłem mocno głowę w tył, wbijając paznokcie
dosyć mocno w jego plecy i jęknąłem, czując ogrom ogarniającego
mnie chłodu. Chłodu, który zaraz zderzył się z palącym gorącem
Ariana i spowodował syk, jaki wydaje topiony lód.
No to zaczynamy saunę. :3 Roztopi się moje małe kochanie z tych doznań. <3 I co się dziwisz w starciu z lodołamaczem i ogniomiotem? :D Z jego perspektywy jest to nieco mniej pobudzające ale i tak jest mega, dobrze ,że przynajmniej dociera do niego co się dzieje. :3 No i się maleństwo roztopiło. :*
OdpowiedzUsuń