środa, 14 czerwca 2017

Rozdział XV - Sauna (+18)

Wszystko to co właśnie miało miejsce zdawało się być wręcz nierealne. Ja, zatwardziały jeszcze do niedawna, stuprocentowy heteroseksualista w tak bardzo intymnej sytuacji z chłopakiem. W dodatku z chłopakiem, którego bezwzględnie pokochałem i wobec którego nie miałem żadnych wątpliwości. Przekonałem się już, że może zawieść mnie każdy, w tym również moja własna rodzina, a konkretniej matka. Również ci wszyscy „przyjaciele” z grupy... pominę to milczeniem, czasem jest ono bardziej wymowne od jakichkolwiek wypowiedzianych słów. Tylko on przez cały ten czas ani razu mnie nie zawiódł. Zawsze przy mnie, zawsze po mojej stronie, zawsze, kiedy walił mi się mój mały świat z niestabilnych klocków. I ja więc chciałem być już zawsze przy nim. Zawsze, wszędzie i teraz, tak bardzo pragnąc jego całego.
Każdy najmniejszy dotyk, każdy pocałunek, który składał na wszelkich fragmentach mojego ciała wywoływał przenikliwe dreszcze, których nie potrafiłem kontrolować. Wtórowały im jęki, tak usilnie przeze mnie tłumione za pomocą dłoni i ściśniętych ust. I nigdy nie posądziłbym samego siebie o tak gwałtowne reakcje na dotyk kogoś innego.
Oddawałem każdy pocałunek, starając się wychodzić po naprzeciw i rozchylając usta, aby mógł to wykorzystać. Choć na początku, kiedy wsunął dłoń pod moją koszulę czułem się jeszcze nieswojo, tak już po upływie chwili wszystkie nerwy i wahania mnie opuściły. Nie chciałem by przestawał, lecz nie byłem w stanie powiedzieć mu tego wprost. Miałem więc nadzieję, że odczyta wszystkie sygnały właściwie, nie przerwie, będziemy kontynuować i wreszcie to zrobimy.
Było mi zimno, tak strasznie zimno, natomiast każde muśnięcie jego dłoni nieprawdopodobnie paliło. Pokój zaś szybko wypełniła para, a ja byłem w pełni przekonany, że gdyby nie on, ja zamieniłbym się już dawno w sopel lodu. W dodatku im niżej schodziły jego usta, tym ja robiłem się zimniejszy i tym więcej pary powstawało wokół nas.
W momencie, gdy zszedł ustami do podbrzusza i niewiele później jeszcze niżej z moich ust wyrwał się głośny jęk, natomiast palce mocno zacisnęły się na jego ciemnych włosach. Policzki pokryły się w momencie żywą czerwienią, a nogi mimowolnie rozchyliłem mocniej, pozwalając mu dosłownie na wszystko i czerpiąc z tego jak najwięcej. Bądź co bądź po raz pierwszy w życiu byłem w sytuacji, gdy ktoś robił mi coś takiego... W ogóle po raz pierwszy obcowałem z kimś w łóżku.
Kolejne dreszcze zalały moje ciało, kiedy wsunął w końcu swoje palce. To było... Nieprawdopodobnie... Dziwnie uczucie. Jednakże zarazem tak dziwnie... przyjemne. I znów nie potrafiłem ukryć tego zdradzieckiego rumieńca, ani zatrzymać fali jęków, które po chwili zaczęły wydobywać się z moich ust. I nie przeżywałbym tego aż tak, gdyby nie ta zadziwiająca różnica temperatur, która wstrząsnęła moim ciałem w momencie, kiedy ostatecznie poczułem w sobie coś znacznie większego niż tylko jego palce.
Znów nie byłem w stanie się kontrolować i bez chwili namysłu przyciągnąłem go do siebie najbliżej, jak tylko mogłem. Jednak czułem ból, tak jak się spodziewałem i chcąc przed nim uciec, sam zainicjowałem pocałunek. Wpierw był on delikatny, subtelny, jednak z biegiem czasu, kiedy wykonał pierwsze, powolne ruchy przerodził się w o wiele głębszy, bardziej namiętny i pełen tego żaru, który niósł ze sobą mój cudowny kochanek. Ból powoli mijał, a na jego miejsce wkroczyła nieporównywalna przyjemność, przez którą znów zadygotałem, a na twarzy Ariana ujrzałem uśmiech satysfakcji. No tak, on czekał na tę chwilę zdecydowanie dłużej niż ja, zapewne cieszył się także o wiele bardziej z zaistniałej sytuacji, a także kosztowało go to zdecydowanie więcej nerwów. Tym bardziej więc cieszyłem się, że możemy wreszcie ze sobą być, kochać się bez przeszkód i bezmiernie ufać.
W pewnym momencie jego ruchy znacznie przyspieszyły, czego nie mogłem pominąć i odpowiedziałem kolejnym jękiem w towarzystwie westchnień i ciągłych dreszczy. Zacisnąłem nieco nogi na jego biodrach, przygryzając mocno wargę, zaś dłonie zsunąłem z jego karku na plecy i lekko je podrapałem. Lekko... Dobrze, przyznaję, wcale nie tak lekko i nie tylko raz, gdyż nie wiedziałem, gdzie powinienem podziać ręce w tej chwili.
Jego gorący oddech na skórze, palące dłonie na biodrach i ciepłe, wyjątkowo słodkie usta utworzyły idealną mieszankę, przez którą czułem, że tracę głowę. To wszystko połączone z przybierającą na sile intensywnością ruchów oraz najważniejszym elementem, jakim był jego zapach dosyć szybko sprawiło, że dreszcze narosły, a ja sam osiągnąłem spełnienie. Odchyliłem mocno głowę w tył, wbijając paznokcie dosyć mocno w jego plecy i jęknąłem, czując ogrom ogarniającego mnie chłodu. Chłodu, który zaraz zderzył się z palącym gorącem Ariana i spowodował syk, jaki wydaje topiony lód.

1 komentarz:

  1. No to zaczynamy saunę. :3 Roztopi się moje małe kochanie z tych doznań. <3 I co się dziwisz w starciu z lodołamaczem i ogniomiotem? :D Z jego perspektywy jest to nieco mniej pobudzające ale i tak jest mega, dobrze ,że przynajmniej dociera do niego co się dzieje. :3 No i się maleństwo roztopiło. :*

    OdpowiedzUsuń