Co za tupet... jeszcze gdyby może
raczył odzywać się nieco grzeczniej zarówno do mnie, jak i do
kasjerki za ladą sprawa potoczyłaby się zupełnie inaczej. A tak?
Czy on naprawdę myślał, że tak po prostu pozwolę mu wyjść?
Jeszcze po raz kolejny mi ubliżył... na ogół naprawdę się nie
denerwuję, ale w tym wypadku nerwy trzymałem już na granicy.
- I sądzisz, że takim zachowaniem
wiele wskórasz? Tu była kolejka. Wpraszasz się, zachowujesz się
jak we własnym domu – zrobiłem krok na przód, stając jeszcze
bliżej tej przerośniętej małpy. Choć może małpa to zbyt
optymistyczne określenie? One są inteligentne, a to co stało
przede mną nie grzeszyło umysłem choćby takim, jaki posiadali
neandertalczycy. - Jakoś nie słyszę, by twój brzuch wołał o
jeść w tej sekundzie i nie mógł chwile poczekać. Tylko się
tutaj pojawiłeś i popsułeś atmosferę tego miejsca.
Skwitowałem, w dalszym ciągu nie
odwracając wzroku, no bo niby czemu miałbym mu dać za wygraną?
Skoro się, buc jeden, w domu nie nauczył to ja go nauczę, nawet
jeśli ma to być nauka prostych zasad społecznych. Zawsze mi się
wydawało, że takie rzeczy, jak wyrzucanie śmieci do właściwych
pojemników czy też ustępowanie miejsca starszym było czymś
normalnym, naturalnym, odruchowym i.. tym czymś, co każde dziecko
wynosiło ze swojego domu. Najwyraźniej nie każde, bo z tak
chamskim zachowaniem stykam się po raz pierwszy. Oczywiście
zdawałem sobie sprawę z tego, że ten świat nie jest taki idealny,
ludzie nie są mili dla wszystkich wokoło, a zawirowania miłosne
nie kończą się tak, jak w filmach Disneya czy komediach
romantycznych. Jednak mimo to wierzyłem w ludzi, w społeczeństwo,
w tych, którzy mnie otaczali, że może choć trochę się zmienią
i świat będzie lepszy. Co, brzmi ckliwie? Zbyt ckliwie? Nie, wcale
taki nie jestem. Po prostu moja irytacja przemieniła się w
nadzieję, nic innego. To chyba jeszcze nie odbiega od normalności,
prawda?
Wracając do tego (nie)kulturalnego
King Konga przede mną... musiałem mocno ugryźć się w język po
raz kolejny, gdy ta biedna kasjerka drżącą ręką wydawała mu
resztę. No i czego tu się bać? To tylko kupa mięsa, która wyżej
sra niż dupę ma.
- I co, niby mam się przestraszyć i
uciec gdzie pieprz rośnie? Chyba ci się przyśniło. Jeśli to jest
kulturalne zachowanie po tym, jaką trwogę wzbudziłeś w tych
ludziach to ja jestem prima balerina. Polecam wziąć lekcje dobrego
wychowania albo chociaż z pozoru zachowywać resztki normalności
wśród ludzi – przechyliłem nieco głowę na bok, przez co
grzywka spadła i zasłoniła mi jedno oko. - Wyglądasz jak
niedorozwinięta ameba, mówił ci ktoś?
/Julien pokazuje pazurki ~Niko
Robi się ciekawie, odważny rycerzyk stawia się smokowi. Takie przeciwieństwa a tak pasują.
OdpowiedzUsuńTen tytuł sprawił, że parskłam ze śmiechu xD I te odzywki Juliena, ho, ho! xD Mnie by w pięty poszło. Pazurki pokazuje chłopak, coś czuję, że Ari długo nie wytrzyma i mu przyleje... Nie żebym tego chciała, o nie! Ale sądząc po ognistym temperamencie naszego King Konga to zbyt dużej cierpliwości na pewno on nie ma ^^"
OdpowiedzUsuń