Zauważył. Nie wierzę. Chyba właśnie
umarłem... nie czułem przed nim wstydu, również strachu czy też
gniewu. Po prostu działał mi na nerwy, pobudzał irytację, która
być może wyglądała jak czysta złość, ale tak nie było.
Kopnąłem go dlatego, żeby już się zamknął i dał mi posłuchać
tematu, o którym był wykład, choć zdaje sobie sprawę z tego, że
ten cep pewnie odebrał to kompletnie inaczej. Co za osioł... no ale
ostatecznie wyszło na moje, a pani profesor wyprosiła go za drzwi.
Nie omieszkałem i odprowadziłem go wzrokiem do wyjścia, po czym
wreszcie otworzyłem zeszyt. Nie wierzę... po raz pierwszy w życiu
przez pół wykładu nie pojawiły się w nim żadne notatki. Na
pewno ominęło mnie coś ważnego, musiałem to szybko nadrobić. No
i już wiem, jak spędzę dzisiejszy wieczór... liczyłem na
przyjemny, piątkowy odpoczynek z kubkiem dobrej herbaty w ręku i
moim kotem na kolanach, bo po co mam gdzieś wychodzić skoro tak
najprzyjemniej spędza się czas wolny. Ale nie, dziękuję drogi
panie, Arianie Manoor! Dziękuję za wieczór spędzony z
notatkami...
Wychodząc z sali miałem dziwne
wrażenie, że ten szatyn stojący tam w rogu korytarza to właśnie
na mnie skupia swoje spojrzenie. Niestety, kiedy na niego spojrzałem
ten jedynie się uśmiechnął, jakby chciał być grzeczny, a mi w
tym uśmiechu coś przeszkadzało. Dziwny był, nigdy słowa ze mną
nie zamienił, wiecznie tylko przemykał gdzieś w dali korytarza,
ale oczywiście „ja niczego nie widziałem”. W sumie to nawet nie
było do końca kłamstwo, naprawdę nie widziałem, jakoś do teraz.
Nie wiem co się stało, ale odkąd miałem pierwszy raz styczność
z tą dziką amebą zacząłem patrzeć na pewne rzeczy inaczej. No w
końcu na pierwszy rzut oka Arian tez wydawał mi się normalny...
dopóki nie otworzył przebrzydłej japy. No nic, jeszcze tylko
jakieś zajęcia, biblioteka, pisanie pracy na przyszły tydzień i
względnie byłem wolny. Względnie... przecież muszę załatwić
sobie jeszcze notatki. Jak to dobrze, że Minami studiowała ten sam
kierunek, co ja! Jedyna dziewczyna, która zawsze była przygotowana,
złoto. W dodatku była urocza, całkiem milo spędzało się z nią
czas. Miała tylko jedną wadę... ale może nie o tym, innym razem.
Godzina 17:30, ja w domu sam, kot
śpiący na kocu obok mnie i sterta książek na stole. Jak to się
mówi... „gdy rodziców nie ma dzieci harcują”? No tak, inne
„dzieci” może tak, ja nie. Przez moment nawet przeszło mi przez
myśl ile ludzi z mojego roku teraz baluje, wyczynia jakieś dziwne
rzeczy, a pewnie sama Minami siedzi teraz w jakiejś knajpie i
imprezuje w najlepsze. A ja? Koc, herbata z miodem malinowym, kot,
notatki... chyba powinienem zacząć się martwić o swoją
przyszłość, bo skończę jak stara panna. Już w domu stopniowo
przybywało zwierzaków, bo ostatnio przyniosłem drugiego, który
pewnie teraz siedzi gdzieś na parapecie czy szafie. To trochę
przerażające, mam już 21 lat, czas zacząć myśleć o dorosłym
życiu, kiedyś studia się skończą, zacznie się praca, może
żona, dzieci, rodzina, pies, kot, emerytura, wnuki, śmierć... może
zacznę od znalezienia dziewczyny zamiast martwić się na
przyszłość. Przewracając kartkę w zeszycie nagle rozproszył
mnie dźwięk telefonu. No do cholery jasnej... kto lub co ma
czelność przeszkadzać mi w trakcie nauki? A co najgorsze budzić
mojego kota, który zdziwiony nagłą wibracją pod kocem wstał na
cztery łapy. Szybko wziąłem komórkę do rąk i otworzyłem
wiadomość od... nieznanego numeru? Co?
„Hej piękny, dużo o tobie
słyszałem. Od niedawna Cię obserwuje, co wcale nie jest trudne.
Twoje złote oczy wyróżniają się w tłumie, a długie nogi i
seksowne biodra oraz to, jak nimi poruszasz są niesamowite. Coraz
ciężej mi się powstrzymać, gdy Cię widzę robi mi się gorąco.
Spotkajmy się u Ciebie, jestem niedaleko. Wiem, że jesteś sam,
zabawimy się. Sprawię, że będziesz piszczał.”
….co? Zamrugałem oczami i aż
zdjąłem z twarzy maseczkę. Ja dobrze widzę? O dziwo bez wahania
odpisałem.
„Kim ty jesteś?”
Dzika ameba, jakże ja uwielbiam te jego porównania. Ta wiadomość jest cudowna. <3 Takie rozbudowane słownictwo a pozornie facet z połową mózgu zagubioną w lesie. Czyżby coś się szykowało? ^_^
OdpowiedzUsuńNo Julek ma te same podejście co ja :D Też nie lubię dużych imprez, dlatego nie chodzę do klubów. Jeśli już mam się bawić z innymi ludźmi to w mniejszym gronie, albo jak on, w domku z herbatką i książką, najczęściej jednak laptopem ^^ A ta wiadomość... No ja bym chyba zawału dostała xD Już ja dobrze wiem, czyj (pół)mózg mógł coś takiego wymyślić xD <3
OdpowiedzUsuń